PROLOG
-Tak słucham?- Usłyszałam znajomy głos w telefonie.
-Cześć. Co robisz dziś o piętnastej?- Zapytałam.
-Nic szczególnego. w sumie to pewnie spędziłabym ten dzień przed TV.
Ucieszyłam się.
-To dobrze, a więc szykuj rower za dwie godziny trochę pojeździmy.-Odpowiedziałam.
-Ok. Ty będziesz po mnie, czy ja po Ciebie?
Zastanowiłam się krótko, a po chwili udzieliłam odpowiedzi.
-Ja po Cibie. No to do zobaczenia za nie długo.
-Narka.- Rozłączyła się.
Odłożyłam komórkę, pomyślałam chwilę nad wyborem ciuchów na nasze spotkanie i poszłam wziąć prysznic.
ROZDZIAŁ 1
Kiedy się już umyłam spoglądnęłam na zegarek.
-Mam jeszcze godzinę do spotkania.-Pomyślałam.
Powoli poszłam do swojego pokoju, był duży, ale przytulny.Trzy ściany były granatowe, a jedna szaro-czerwona. Po prawej stronie stała wielka, ciemna szafa na ubrania, a obok niej pod ścianą stało dwuosobowe łóżko z czarną pościelą Na ścianie koło łóżka wisiały plakaty z koncertów moich ulubiony raperów. Lewą stronę pokoju zajmowało biurko z komputerem, obok którego stał regał na różne rzeczy i książki. Nad biurkiem wisiał duży, płaski telewizor. Na wprost od drzwi było wielkie okno wychodzące na balkon. Podłoga była wyłożona panelami.
Doszłam do szafy i wyciągnęłam z niej krótkie jeansowe spodenki oraz niedawno kupioną błękitną bluzkę z krótkim rękawem. Ubrałam się i postanowiłam zrobić lekki makijaż. Po chwili ponownie spoglądnęłam na zegarek.
-Kurcze!- Zawołałam.
Zostało mi dziesięć minut do spotkania, a ja jeszcze muszę ubrać buty i wyjść z rowerem z bloku. Szybko naciągnęłam trampki na stopy, chwyciłam małą granatową torebkę i wpakowałam do niej najpotrzebniejsze rzeczy. Wróciłam się po rower, który stał w przedpokoju i wyszłam z mieszkania. Kiedy opuściłam blok wsiadłam na rower i pojechałam nim pod budynek mojej przyjaciółki, który był około stu metrów od mojego bloku. Podeszłam pod klatkę numer trzy i zadzwoniłam domofonem pod "piątkę".
-Tak?- Usłyszałam.
-To ja Karolina. Schodź szybko.- Powiedziałam.
-Już lecę. Daj mi dwie minuty.- Powiedziała i odłożyła słuchawkę domofonu.
Zjawiła się po jakiejś minucie z uśmiechem na twarzy.
-Cześć.- Powiedziałam, a ona podeszła do mnie i dała mi całusa w polika.
-Jaki kierunek?- Zapytała.
-Myślałam o parku. Co Ty na to?
-Jak dla mnie ok.
Wsiadłyśmy na rowery i pojechałyśmy. Całą drogę rozmawiałyśmy śmiejąc się głośno raz, po raz. Kiedy dojechałyśmy zauważyłyśmy, że w parku jest sporo ludzi. podeszłyśmy do najbliższej ławki, oparłyśmy o nią rowery i usiadłyśmy na niej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz