http://www.youtube.com/watch?v=RZ312RxA980
ROZDZIAŁ 3
Od strony chłopaka dochodziły przekleństwa mieszane z "aua". Podeszłam do Niego wraz z Natalią.
-Nic Ci nie jest?-Powtórzyłam.
-chyba nic, ale wydaje mi się, że rękę mam do gipsu.- Odpowiedział.
-Tez tak myślę. dobra wstań, trzeba Cię zabrać do szpitala.- Powiedziałam.
-A gdzie Twój kolega?- Zapytała Natalia.
-Czeka na mnie w altance, jechałem za Wami, bo Ty...- Tu spojrzał na mnie.- zostawiłaś torebkę.
Dopiero teraz zauważyłam, że koło roweru chłopaka leży moja torebka.
-Dzięki.- Odpowiedziałam uśmiechając się, odwzajemnił uśmiech.
-To jak zadzwonisz po Niego, czy idziemy sami?- Powiedziała Natalia.
-Idziemy sami, tylko trzeba mu chociaż smsa. Mogłabyś to zrobić z mojego telefonu?- Powiedział do Natalii.
-Spoko. Co mam napisać?- Zapytała.
-"Mateusz jedź do domu, miałem mały wypadek. Chyba złamałem rękę. Później zadzwonię"-Powiedział.
-Ok.-Dodała dziewczyna, a on dął jej swój telefon.
-Tak w ogóle Igor jestem, a Wy?-Zapytał.
-Ja jestem Karolina, a to jest Natalia.- Powiedziałam.
-Fajnie. Pomożesz mi wstać?- To pytanie skierował do mnie.
Podeszłam do Niego i złapałam za zdrową rękę.
-Dzięki.- Dodał, a chwilę później Natalia oddała mu telefon.
Pozbierałam swoją torebkę i podniosłam Jego rower.
-Dasz radę go prowadzić?-Zapytałam.
-Chyba tak.- Podałam mu rower.
Następnie ja i Natalia złapałyśmy za swoje pojazdy i powoli razem wychodziliśmy z parku.
-Zadzwonię do mojej mamy, może już wróciła z pracy i mogłaby Cię zawieźć do szpitala, chyba że zrobią to Twoi rodzice.- Powiedziałam po chwili.
-Jeśli to nie będzie problem, to mogłaby to zrobić Twoja mama. Moich rodziców aktualnie nie ma w kraju. Wczoraj pojechali na dwa tygodnie do Grecji.
-Dobra to ja do niej zadzwonię.- Dodałam.
Przez chwilę rozmawiałam z moją mama, opowiedziałam jej całą sytuację.
-Zgodziła się- Powiedziałam szybko.- Jest tylko jeden minus.- dodałam marszcząc czoło.- W domu będzie maksymalnie za półtory godziny. Dasz radę tyle wytrzymać?- Zapytałam.
-Spoko. Ręka przestała mi już chyba puchnąć.- Powiedział wskazując na dłoń, która była jakoś dwa razy większa.- Chyba będę potrzebował zimnego okładu.
-W domu mam takie żelowe.- Pomyślałam.
Resztę drogi pokonaliśmy w milczeniu. Pod moją klatką rozdzwoniła się komórka Natalii. Rozmawiała przez chwilę, po czym powiedziała:
-Sorry, ale muszę lecieć, w domu jest jakaś dzika awantura. Poradzicie sobie beze mnie?
-Myślę, że tak. Tylko pomóż mi wprowadzić Jego rower do klatki i przypnij go moim zabezpieczeniem do kaloryfera.- Podałam jej zapięcie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz