środa, 6 lutego 2013

http://www.youtube.com/watch?v=RZ312RxA980

ROZDZIAŁ 3
Od strony chłopaka dochodziły przekleństwa mieszane z "aua". Podeszłam do Niego wraz z Natalią.
-Nic Ci nie jest?-Powtórzyłam.
-chyba nic, ale wydaje mi się, że rękę mam do gipsu.- Odpowiedział.
-Tez tak myślę. dobra wstań, trzeba Cię zabrać do szpitala.- Powiedziałam.
-A gdzie Twój kolega?- Zapytała Natalia.
-Czeka na mnie w altance, jechałem za Wami, bo Ty...- Tu spojrzał na mnie.- zostawiłaś torebkę.
Dopiero teraz zauważyłam, że koło roweru chłopaka leży moja torebka.
-Dzięki.- Odpowiedziałam uśmiechając się, odwzajemnił uśmiech.
-To jak zadzwonisz po Niego, czy idziemy sami?- Powiedziała Natalia.
-Idziemy sami, tylko trzeba mu chociaż smsa. Mogłabyś to zrobić z mojego telefonu?- Powiedział do Natalii.
-Spoko. Co mam napisać?- Zapytała.
-"Mateusz jedź do domu, miałem mały wypadek. Chyba złamałem rękę. Później zadzwonię"-Powiedział.
-Ok.-Dodała dziewczyna, a on dął jej swój telefon.
-Tak w ogóle Igor jestem, a Wy?-Zapytał.
-Ja jestem Karolina, a to jest Natalia.- Powiedziałam.
-Fajnie. Pomożesz mi wstać?- To pytanie skierował do mnie.
Podeszłam do Niego i złapałam za zdrową rękę.
-Dzięki.- Dodał, a chwilę później Natalia oddała mu telefon.
Pozbierałam swoją torebkę i podniosłam Jego rower.
-Dasz radę go prowadzić?-Zapytałam.
-Chyba tak.- Podałam mu rower.
Następnie ja i Natalia złapałyśmy za swoje pojazdy i powoli razem wychodziliśmy z parku.
-Zadzwonię do mojej mamy, może już wróciła z pracy i mogłaby Cię zawieźć do szpitala, chyba że zrobią to Twoi rodzice.- Powiedziałam po chwili.
-Jeśli to nie będzie problem, to mogłaby to zrobić Twoja mama. Moich rodziców aktualnie nie ma w kraju. Wczoraj pojechali na dwa tygodnie do Grecji.
-Dobra to ja do niej zadzwonię.- Dodałam.
Przez chwilę rozmawiałam z moją mama, opowiedziałam jej całą sytuację.
-Zgodziła się- Powiedziałam szybko.- Jest tylko jeden minus.- dodałam marszcząc czoło.- W domu będzie maksymalnie za półtory godziny. Dasz radę tyle wytrzymać?- Zapytałam.
-Spoko. Ręka przestała mi już chyba puchnąć.- Powiedział wskazując na dłoń, która była jakoś dwa razy większa.- Chyba będę potrzebował zimnego okładu.
-W domu mam takie żelowe.- Pomyślałam.
Resztę drogi pokonaliśmy w milczeniu. Pod moją klatką rozdzwoniła się komórka Natalii. Rozmawiała przez chwilę, po czym powiedziała:
-Sorry, ale muszę lecieć, w domu jest jakaś dzika awantura. Poradzicie sobie beze mnie?
-Myślę, że tak. Tylko pomóż mi  wprowadzić Jego rower do klatki i przypnij go moim zabezpieczeniem do kaloryfera.- Podałam jej zapięcie.

wtorek, 5 lutego 2013

ROZDZIAŁ 2
Gadałyśmy o głupotach, to o planach na wakacje, to o ludziach którzy nas mijali. Miło było spędzić czas z osoba, która Cię nie oceniała. Siedząc pod osłona drzew, nie spostrzegłyśmy, że niebo zrobiło się szare, a gorąco wakacyjnego dnia stopniowo ustępowało chłodnemu powietrzu. Nim się zorientowałyśmy zagrzmiało.
-Natalia, panicznie boję się burzy!- Pisnęłam.
-Weź szybko rower i jedziemy do domu.- Odpowiedziała.
Nie zdążyłyśmy, jak na złość rozpadało się od razu po wypowiedzianym przez dziewczynę zdaniu.
-Schowajmy się do altany!- Zawołała, przekrzykując deszcz i wiatr.
Dopiero teraz zauważyłam, że trzęsę się z zimna. Szybko chwyciłam rower i pobiegłam w stronę altany, Natalia zrobiła to samo. W środku zabudowaniu już ktoś był. Byli to chłopcy "na oko" starsi od nas o jakieś trzy-cztery lata- brunet i blondyn.
Prędko rzuciłam rower i weszłam do środka. Usiadłam na ławeczce najbardziej oddalonej od mężczyzn, przyjaciółka poszła w moje ślady. Wydawało mi się, że kojarzę Ich z naszego osiedla, jednak nie wiem jak mają na imię. 
Grzmiało co raz bardziej, a ja wzdrygałam się przy każdym uderzeniu piorunu.
-Mam nadzieję, że to się za chwilę skończy- Powiedziałam do Natalii.
-Ja też.- Opowiedziała dziewczyna.
-Jest mi coraz zimniej.- Dodałam.
Po chwili spostrzegłam, że jeden z chłopaków co chwila na mnie spogląda. Natychmiast oblałam się rumieńcem. Powiedziałam o tym przyjaciółce.
-Chyba masz rację ciekawie o co mu chodzi.- Szepnęła.
Siedziałyśmy w altance jeszcze jakieś pół godziny, deszcz słabł, aż w końcu przestało padać, a burza się oddalała. 
-Wiesz co, myślę, że dobrze byłoby się już zbierać, póki deszcz ustał.- Powiedziałam.
-Byle szybko,bo nie mam zamiaru zmoknąć.
Ścieżki w parku zamieniły się w błotne dróżki, a jazda na rowerze wydawała się jazdą na łyżwach. Kiedy odjeżdżałyśmy kątem oka dostrzegłam, że chłopcy również się zbierają. Jechałyśmy w milczeniu. Właśnie wyjeżdżałyśmy z parku przez bardzo zarośniętą jego część, kiedy na kogoś wpadłam. Zdążyłam tylko zobaczyć niebieski rower i biała koszulkę.
-Co do ...?!- Krzyknęłam. 
Mój rower przewrócił się, a ja upadłam do kałuży. 
Usłyszałam, że rower Natalii zatrzymuję się koło mnie, dziewczyna z niego zsiadła.
-Nic Ci nie jest?!- Zawołała.
-Chyba nic, trochę bolą mnie kolana i jestem cała mokra.- Odpowiedziałam. -W kogo do licha ja wjechałam?- Dodałam.
W końcu się rozejrzałam dokoła, z dwa metry ode mnie leżał brunet z altanki. 
-Hej Ty, żyjesz tam?- Powiedziałam.
Wyglądał gorzej niż ja. Z łydki leciała mu krew, a lewą rękę miał dziwnie wykrzywioną.

poniedziałek, 4 lutego 2013

PROLOG
-Tak słucham?- Usłyszałam znajomy głos w telefonie.
-Cześć. Co robisz dziś o piętnastej?- Zapytałam.
-Nic szczególnego. w sumie to pewnie spędziłabym ten dzień przed TV. 
Ucieszyłam się.
-To dobrze, a więc szykuj rower za dwie godziny trochę pojeździmy.-Odpowiedziałam.
-Ok. Ty będziesz po mnie, czy ja po Ciebie?
Zastanowiłam się krótko, a po chwili udzieliłam odpowiedzi.
-Ja po Cibie. No to do zobaczenia za nie długo.
-Narka.- Rozłączyła się.
Odłożyłam komórkę, pomyślałam chwilę nad wyborem ciuchów na nasze spotkanie i poszłam wziąć prysznic.

ROZDZIAŁ 1
Kiedy się już umyłam spoglądnęłam na zegarek.
-Mam jeszcze godzinę do spotkania.-Pomyślałam.
Powoli poszłam do swojego pokoju, był duży, ale przytulny.Trzy ściany były granatowe, a jedna szaro-czerwona. Po prawej stronie stała wielka, ciemna szafa na ubrania, a obok niej pod ścianą stało dwuosobowe łóżko z czarną pościelą Na ścianie koło łóżka wisiały plakaty z koncertów moich ulubiony raperów. Lewą stronę pokoju zajmowało biurko z komputerem, obok którego stał regał na różne rzeczy i książki. Nad biurkiem wisiał duży, płaski telewizor. Na wprost od drzwi było wielkie okno wychodzące na balkon. Podłoga była wyłożona panelami. 
Doszłam do szafy i wyciągnęłam z niej krótkie jeansowe spodenki oraz niedawno kupioną błękitną bluzkę z krótkim rękawem. Ubrałam się i postanowiłam zrobić lekki makijaż. Po chwili ponownie spoglądnęłam na zegarek.
-Kurcze!- Zawołałam.
Zostało mi dziesięć minut do spotkania, a ja jeszcze muszę ubrać buty i wyjść z rowerem z bloku. Szybko naciągnęłam trampki na stopy, chwyciłam małą granatową torebkę i wpakowałam do niej najpotrzebniejsze rzeczy. Wróciłam się po rower, który stał w przedpokoju i wyszłam z mieszkania. Kiedy opuściłam blok wsiadłam na rower i pojechałam nim pod budynek mojej przyjaciółki, który był  około stu metrów od mojego bloku. Podeszłam pod klatkę numer trzy i zadzwoniłam domofonem pod "piątkę".
-Tak?- Usłyszałam.
-To ja Karolina. Schodź szybko.- Powiedziałam.
-Już lecę. Daj mi dwie minuty.- Powiedziała i odłożyła słuchawkę domofonu. 
Zjawiła się po jakiejś minucie z uśmiechem na twarzy.
-Cześć.- Powiedziałam, a ona podeszła do mnie i dała mi całusa w polika.
-Jaki kierunek?- Zapytała.
-Myślałam o parku. Co Ty na to?
-Jak dla mnie ok.
Wsiadłyśmy na rowery i pojechałyśmy. Całą drogę rozmawiałyśmy śmiejąc się głośno raz, po raz. Kiedy dojechałyśmy zauważyłyśmy, że w parku jest sporo ludzi. podeszłyśmy do najbliższej ławki, oparłyśmy o nią rowery i usiadłyśmy na niej.